wtorek, 18 czerwca 2013

Jak długo jeszcze?




Muszę pomarudzić. Od roku mieszkamy w tzw. dzielnicach północnych Jaworzna. Jednocześnie dzielimy szczęście z mieszkańcami Długoszyna i okolic w postaci podłączania ich do sieci kanalizacji. O ile dla nich to faktycznie szczęście -  w końcu będzie można przestać opróżniać szambo za płot sąsiadowi - to dla całej, już skanalizowanej, reszty - masakra. I to autentyczna masakra, bo dbałość o komfort życia mniej zainteresowanych kierunkiem spływu własnej kupy (dostaliście za to nagrodę, naprawdę??) jest żadna. Mamy tego pecha, że kierunkiem naszych podróży są Katowice i od wspomnianego roku przejeżdżam co najmniej dwa razy dziennie samochodem po Księżycu. Księżycu dziwnym trafem zlokalizowanym w rejonie Góry Piasku, Niedzielisk i Długoszyna.
To, co zrobiono z ulicami  tych dzielnic woła o pomstę do Potwora Spaghetti, jeśli nie do kilku! Z obserwacji wyszło mi, że roboty zakończyły się przed zimą zeszłego roku, jakieś drobiazgi robiono jeszcze wiosną. Nikt od tego czasu nie potrafi (nie chce? nie może?) zmusić wykonawcy do wyremontowania doszczętnie zrujnowanej nawierzchni! Nie ma na to żadnego sposobu? Może np. wstrzymać płatność za roboty? Pewnie za późno... Chciałbym zobaczyć inspektora z nadzoru budowlanego podpisującego odbiór tego całego bajzlu. Za każdym razem kiedy przejeżdżam obok dumnej tablicy z ponad 200 milionami kosztów inwestycji zastanawiam się, ile z tego zapisano na odbudowę dróg. Oraz jak bardzo ten koszt by wzrósł, gdyby uwzględnić w nim całkowitą odbudowę rozbabranych ulic. Już nawet nie chcę wspominać o tym, że skoro się buduje coś od zera, można to chyba zaplanować OBOK drogi a nie wzdłuż środkowej linii. Może być też tak, że się nie znam i się nie da, może być też tak, że po prostu ktoś miał to gdzieś, co się z tymi drogami będzie dziać w miarę upływu czasu. Zmotoryzowanym specjalistom od studzienkowych slalomów pewnie nie muszę klarować, o ile przyjemniej by było, gdyby jednak się dało w chodniku.
Gdybym był właścicielem Fitness Szoku, przy którym powstał najpiękniejszy tor off-road ze wszystkich, nie wychodziłbym z MPWiK oraz sprzed gabinetu The Władzy, dopóki nie wysłaliby na miejsce ekipy remontowej.
Na tą chwilę jedynym sensownym kierunkiem z "Północy" jest centrum miasta. Dlatego powiem wam, Jaworzniusiuniunie (dzięki panie Daniec!), nie szukajcie mieszkania w tamtej części miasta. No, chyba że i biznesy, i prywaty wiążą was z Centrum albo bardzo nie lubicie Osiedla i Kantego i nie zamierzacie się tam pokazywać. Każda droga na zachód nadaje się wyłącznie do przejeżdżania SUV'em, a i tego byłoby mi żal tłuc.
Mam przekonanie, że żaden z radnych czy naczelników nie korzysta z ulic Górnośląskiej, Chropaczówki czy Szczakowskiej - inaczej już dawno wszystko byłoby gitarka, drogi gładkie jak policzki mojej żony, a studzienki wyrównane idealnie do poziomu asfaltu. Niestety albo mam rację, albo The Władza porusza się tylko w kierunku Warpia. Aha, mogą jeszcze mieć służbowe auta, które przecież z reguły mają charakter zbliżony do łazików księżycowych - z pewnością mogą nie mniej niż one.
Że się jednak da coś naprawić, można zobaczyć na kilkuset metrach od wspomnianego Szoku do Góry Piasku. Tak, tylko na jednym pasie i tak, tylko jakieś 500 metrów, ale da się. Jakimś cudem któryś z wykonawców zrobił to na cacy.
Więc pytam (was pytam, bo przecież do The Władzy nie dotrę, taki duży jeszcze nie jestem) - jak długo jeszcze potrwa to dziadostwo? Ile trzeba znów władować w zawieszenie, zanim ulice przestaną je rujnować? Pytam w imieniu tych wszystkich, którzy nadal tam dojeżdżać będą musieli, ja zmykam z "Północy" przed wakacjami. Lucky bastard...

2 komentarze:

  1. Na szczęście zmieniam swoją "siedzibę" i nie będę każdego dnia pokonywać tej budzącej grozę trasy. Żegnajcie szanowne ulice: Szczakowska i Górnośląska...

    OdpowiedzUsuń
  2. Milion na remonty dróg po kanalizacji

    Oburzenie kierowców było tak ogromne, że za milion złotych do końca lipca miasto wyremontuje zniszczone drogi w Ciężkowicach, Górze Piasku i Długoszynie. Do tej pory nawierzchnia po pracach kanalizacyjnych była naprawiana wyrywkowo.

    Dodatkowy milion znalazł się bardzo szybko. Prezes MPWiK Józef Natonek mówił - Prezydent jak usłyszał, że jest potrzeba to był za. Urząd przyszedł z pomocą i przeznaczył milion złotych – słyszymy w video odpowiedzi. - Unia dała pieniądze tylko na to co popsuliśmy. - dodaje prezydent Paweł Silbert.
    Jak dobrze, że w kasie miasta tak szybko znalazł się dodatkowy milion złotych. Stało się to przez zwiększenie udziałów w MPWiK. W sumie w budżecie zapisane jest 8,5 mln z nadwyżki budżetowej na MPWiK w tym roku. Te środki nie muszą być wydane, będzie to zależeć od płynności MPWiK.
    Szkoda tylko, że już raz wydane unijne pieniądze na remont nawierzchni czyli naprawa fragmentów jezdni teraz zostanie zastąpiona kompleksowym remontem. Czy nie dało się tego zrobić od razu, tylko trzeba dwa razy wydawać pieniądze częściowo na to samo?


    fm

    OdpowiedzUsuń